Bankowość mobilna  w naszym kraju wciąż jest usługą w mało zaawansowaną. Jednak sytuacja stopniowo się poprawia. Raiffeisen jako pierwszy na polskim rynku udostępnia posiadaczom komórek smartphonów program do łączenia się z rachunkiem internetowym.

Użytkownik tej aplikacji w smartphonie może wykonać wszystkie operacje dostępne w wersji bankowości internetowej. Ponadto może integrować różne funkcje komórki, jak np. listę kontaktów z odbiorcami przelewów czy wysyłkę SMS-ów z numerem konta. Jak zapewniają przedstawiciele banków, już tej jesieni zostaną wprowadzone nowe usługi. Klienci będą mogli kupować walutę korzystając z platformy transakcyjnej banku. Zostanie też udostępniona bankowość mobilna dla klientów korporacyjnych, a aplikacja zostanie dostosowana do iPada.

Natomiast Citi Handlowy, który dopiero w połowie II kwartału wystartował z usługą mobilną, do końca roku zapewni swoim klientom aplikację na komórkę. Od maja z bankowości mobilnej tego banku skorzystało 10 tys. klientów, a plany zakładają potrojenie tej liczby do końca roku.

W mBanku (2 mln klientów) z bankowości mobilnej korzysta miesięcznie 30 tys. klientów. Zaś w ING Banku Śląskim (1,7 mln klientów detalicznych) 10 tys. używa komórki do usług bankowych. Jeszcze mniej w Inteligo, bo tylko 2% klientów. Specjalną aplikację, ale tylko dla użytkowników iPhone'a, ma także Alior. Bank notuje około 300 logowań do serwisu mobilnego dziennie. A w BZ WBK ma codziennie 3 tys. wejść.

W banku Pekao, który zaoferował swoim klientom usługę w czerwcu br., skorzystało z niej 10 tys. klientów.
To, że nawet konserwatywne z natury Pekao dołączyło do stawki mobilnych banków, nie jest bez znaczenia. Bankowość mobilna stała się usługą, którą po prostu w ofercie mieć trzeba.