"Z Chinami będziemy mogli konkurować tylko technologią, a nie kosztami produkcji" - powiedział proszący o anonimowość przedstawiciel KE, prezentując raport.
To właśnie Chiny najszybciej nadrabiają opóźnienie w dziedzinie nowych technologii - w latach 1995-2005 ich udział zwiększył się z ok. 3,5 do 16 proc. Choć KE zaznacza, że statystyki fałszują rzeczywisty obraz, bowiem w znacznej mierze chodzi po prostu o urządzenia składane w Chinach z części wyprodukowanych gdzie indziej.

Nie zmienia to faktu, że udział UE w segmencie zaawansowanych technologii maleje szybciej, niż w całym rynku: o 2,4 pkt. proc. w porównaniu z 1,3 pkt. proc. Marnym pocieszeniem jest, że USA i Japonia tracą jeszcze bardziej, by zrobić miejsce Chinom - odpowiednio o 6 i 8 pkt. proc.
Mimo tego negatywnego trendu, UE wciąż dobrze sobie radzi w segmencie "up-market", czyli towarów i usług najwyższej jakości. Ich wysoka cena wynika np. z jakości, marki, wzornictwa, materiału czy powiązanych usług. Częściowo ten segment pokrywa się z segmentem najnowszych technologii, ale obejmuje także np. samoloty czy zaawansowane maszyny albo dobra luksusowe jak perfumy, konfekcja od wielkich projektantów, alkohole, delikatesowe produkty spożywcze czy drogie auta.

W tym segmencie, udział UE w światowym rynku wynosi 30 proc. i ma nieznaczną tendencję wzrostu. To w sumie połowa unijnego eksportu. Najwięksi konkurenci UE: USA i Japonia, pozostają w tyle z malejącym udziałem w rynku wynoszącym po ok. 14 proc. Jedną z najbardziej niepokojących konkluzji raportu jest to, że UE traci udziały w rynkach krajów rozwijających się, które dobrze rokują na przyszłość: Rosji, Chinach, Indiach i Brazylii. "To sytuacja daleka od ideału" - czytamy w raporcie.