Właśnie po raz tysiąc sto dwudziesty pierwszy (albo coś koło tego) nasza telewizja pokazała „Misia”. Film ewidentnie kultowy, a niektóre ze scen nie utraciły do dzisiaj niczego ze swej aktualności. Niestety. Mnie szczególnie przypadł do gustu Wesoły Romek. Postać pojawia się w trakcie filmu kilkukrotnie, wzbudzając trochę wesołość, a trochę złość. Śpiewana przez Wesołego Romka kretyńska piosenka na długo zapada w pamięć, drażniąc zmysły słuchających, często wbrew ich woli. Swojego Wesołego Romka mamy wszyscy także i dziś. I jest to Romek na miarę naszych potrzeb, a czasem i naszych możliwości.
TREŚĆ DOSTĘPNA DLA ZALOGOWANYCH
ZAŁÓŻ BEZPŁATNE KONTO I CZYTAJ BEZ OGRANICZEŃ
Treści z czasopisma są umieszczone na portalu po ok. 6 tygodniach. Bądź na bieżąco i zamów je w wersji drukowanej
ZAMÓW PRENUMERATĘ
Powiązane
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Przejdź do formularza logowania/rejestracji.