Dotychczas w Stanach Zjednoczonych za ofiary huraganu Irene uznano 44 osoby. Z największymi problemami zmagają się mieszkańcy Nowej Anglii, gdzie po ulewach wystąpiły powodzie. Tysiące osób nie ma dostępu do energii elektrycznej, a na całym wschodnim wybrzeżu aż 4,5 mln osób pozostaje bez prądu. Zanim prąd wróci do sieci może upłynąć kilka czy nawet kilkanaście dni.

Specjaliści z National Hurricane Center (NHC) w Miami na Florydzie spodziewali się, że huragan Irene będzie mieć siłę 3 w skali pięciostopniowej, tymczasem miał siłę 1, a potem osłabł na tyle, że został zdegradowany do poziomu burzy tropikalnej.