Kilka dni temu powódź wyrządziła ogromne spustoszenia w południowej części kraju, a jego skutki będą odczuwalne przez wiele kolejnych lat. Teraz z żywiołem zmaga się środkowa i północna część Polski. Służby odpowiedzialne za ogarnięcie powodzi podejmują się różnych działań, by choć w małym stopniu uchronić przed zalaniem zagrożone tereny.
Fot. inzynieria.com
Pod Płockiem, w Dobrzykowie postanowiono wybuchami przerwać wał przeciwpowodziowy, dzięki czemu woda z potężnego rozlewiska ma wrócić do Wisły. W okolicach Płocka woda pochłania kolejne miejscowości. Wały przeciwpowodziowe dano przestały trzymać wodę w bezpiecznych granicach. Wczoraj wyrwa w wałach miała kilkanaście metrów, teraz jej długość ma juz ponad 100 m i nadal rośnie. Jeśli w innym miejscy wał zostanie wysadzony, jest szansa na uchronienie przed zalaniem kolejnych miejsc. Ważne jest też, by ochronić zaporę, jaka została w Dobrzykowie ułożona z worków z piaskiem. Wyrwa w przerwanym wale ma zostać zasypana m.in. gruzem i betonowymi płytami. Przerwanie wału w Świniarach spowodowało obniżenie poziomu Wisły m.in. w Płocku i Włocławku.
Liczba osób, które natychmiast powinny zostać ewakuowana stale się powiększa, ludzie tracą dorobek całego życia, nawet gdy woda opadnie, do znacznej większości mieszkań i domów nie będzie dało się powrócić. Katastrofę powoduje jeszcze fakt, że większa część upraw w kraju została zalana.
Służby ratownicze blokują też wiele dróg na prowadzących do terenów zagrożonych. M.in. zablokowana została DW 575 w okolicach Słubic prowadząca do Warszawy i Łodzi. W stolicy już wczoraj zamknięto został Wał Miedzeszyński, znajdujący się pomiędzy Traktem Lubelskim a Trasą Łazienkowską. Decyzją władz miasta zamknięto też wiele publicznych żłobków, przedszkoli czy szkół. Warszawa nadal nie jest bezpieczna. Najgorzej sytuacja wygląda w nadwiślańskich dzielnicach takich, jak: Praga-Północ, Praga-Południe, Wawer, Wilanów, Mokotów, Bielany, Białołęka. Przepływająca przez stolicę rzeka nadal przekracza stan alarmowy, a jeśli sprawdzą się prognozy, poziom wody do bezpiecznego opadnie dopiero jutro rano. O ile w sobotę poziom Wisły w warszawie wynosił 780 cm, to o północy zmniejszył się jedynie o 30 cm. Jak twierdzą specjaliści, stolica będzie bezpieczna, jeśli Wisła na jej terenie będzie osiągała poziom nie wyższy niż 550-600 cm. Sytuacja powodziowa powoduje w Warszawie paraliż komunikacyjny, do którego przyczynią się nie tylko zamknięte odcinki dróg, ale też panika kierowców. Służby ratownicze i porządkowe apelują do użytkowników aut o rozważną jazdę i o korzystanie ze środków komunikacji zbiorowej, co pozwoli opanować chaos.
Optymistyczne wieści nadchodzą z Włocławka, gdzie poziom wody obniża się. Tam w ciągu jednej doby zanotowano spadek o 75 cm. Czterdziestoletnia włocławska zapora przeszła solidną próbę wytrzymując tak potężny napór wody. Teraz miasto i okolice są już bezpieczne, przynajmniej nie grozi im to, że zapora pęknie. Obecnie zrzuca ona 5,4 tys. m3 wody na sekundę. Na szczęście nie sprawdziły się również prognozy mówiące o tym, że woda na poziomie 8,5 m utrzyma się we Włocławku i w Toruniu przez trzy dni. Jakkolwiek staj jej jest już niższy, nie zmienia to faktu, że nadal powoduje spore zagrożenie, a kolejne tereny nie unikną zalania w miarę, jak fala przesuwa się w kierunku północnym. Nadal istnieją obawy co do tego, czy wały wytrzymają w okolicach Chełmna. Jeśli tam doszłoby do ich przerwania, zagrożona byłaby m.in. oczyszczalnia ścieków.
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany. Przejdź do formularza logowania/rejestracji.